niedziela, 12 marca 2017

[6] Jak to? Ja mogę a Ty nie możesz?

O czym piszę, znów o kontroli. W weekend przekonałam się jak mi trudno odpuszczać kontrolę i jak nie lubię być kontrolowana. Ja czuję się bezpiecznie, gdy mam wszystko uporządkowane, wiem co kiedy robię i najlepiej, żeby się dostosowywać do mnie. W tygodniu jest mi łatwiej, bo dużo obowiązków spada ot tak, przedszkole, terapia czy inne zajęcia. W weekend to jednak nie chcę być "musztrującym" - szczególnie synka, no ale plan sobie założyłam i chciałam go wykonać, ale ciągle pytałam się synka czy już np. idziemy do sklepu czy chce jeszcze coś porobić. Tak zamiast spokojnie iść sobie po ósmej, jechałam o 11-stej i trochę mnie to denerwowało. Kontrolować to ja lubię, chociaż zabaw synka aż tak nie kontroluję (nie uczestniczę stale), za to mąż owszem i potem się dziwi, że synek chce cały czas go mieć przy swoich zabawach. Oczywiście jestem w pobliżu Ksawerego, ale daję mu przestrzeń do samodzielności w tej kwestii.
Z drugiej strony, nie lubię jak ktoś mnie kontroluje - oczywiście może skontrolować efekt moich prac i zazwyczaj jestem łasa na pochwały, ale podczas zadań nie lubię kontroli. Wczoraj umówiłam sie z panią rehabilitantką - obiecałam przywieźć synka na ich szkolenie nt. kombinezonów. Usłyszałam przy prośbie, że on taki grzeczny na terapii i czy znajdziemy czas by przyjechać. Ja się zgodziłam, a co mi tam. Jechałam także z mężem, a on doszedł do wniosku, że będzie mi mówić o wszystkich ograniczeniach, o wszystkim wokół. Dodam mąż nie ma prawa jazdy. No po prostu myślałam, że wybuchnę. Ile jadę, jak jadę i jeszcze wiele rzeczy kontrolował. Wchodząc do auta, doszedł do wniosku, że zrobi w nim porządek itd itd. Sam mówi, że nie lubi jak tak wszystko kontroluje a robi tak samo. Dobrze, że mi złość jakoś przeszła, chociaż go uświadomiłam jak ja to wszystko odbieram przy rozmowie po powrocie. Jeszcze zahaczyliśmy przy okazji o sklep IKEA. Ile tam ludzi w niedzielne popołudnia.a ja dawno nie byłam, więc byłam nieprzygotowana. Ogólnie kupujemy rzeczy przez internet, ale po siedmiu latach chciałam zobaczyć i chyba kolejna wizyta będzie za siedem lat. Wogóle nie lubię centrów handlowych, dla mnie za dużo i za wiele. Wczoraj byłam tak wykończona, że po prostu poszłam spać o 21-ej, a wcześniej leżałam i odpoczywałam pomiędzy zabawami z Ksawerym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz